Czasem powinno się nie chcieć

3–5 minut

Mówiąc wprost i otwarcie – nie chce mi się. Dziś mi się nie chce, wczoraj mi się nie chciało i jest wielce prawdopodobne, że nie będzie mi się chciało w środę. Mam lenia, albo jeśli ktoś lubi być na czasie, prokrastynuję*.

źródło: pinterest

Według badania przeprowadzonego dla serwisu ePsycholodzy.pl Polacy pracują średnio 40,1 godzin tygodniowo. W 2019 roku (takie dane znalazłam, bo bardziej szukać mi się nie chciało) przeciętny obywatel tego pięknego kraju nad Wisłą przepracował 1806 godzin.

źródło: someecards

W pracy haera, jak pewnie w każdej, są takie dni, że nie masz się kiedy wysikać, nie mówiąc o zjedzeniu banana na okoliczność owocowego wtorku. Pędzisz z jednego spotkania na drugie, a i tak na wszystkie jesteś spóźniona. Dzwoni telefon, w międzyczasie pinga skype, a za oknem przeglądarki już czają się teamsy. I tak przez 9 godzin, czasem 10, a czasem jeszcze więcej. Masz dość i i czekasz aż w końcu się uspokoi. I wreszcie się uspokaja, a ty masz ochotę chodzić po ścianach, bo nie wiesz co ze sobą zrobić. Znasz to?

źródło: sayingimages

Każdy kto mówi, że spędza na pracy, rozumianej jako wykonywanie czynności zawodowych, bite 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu, 4 tygodnie w miesiącu (uśredniając), 12 miesięcy w roku, kłamie. Jeśli nie kłamie, to jest robotem podstawionym na randomowe testy przez Elona Muska, co oznacza, że może się żegnać z pracą, bo jego rola właśnie została zautomatyzowana. Mózg ludzki potrafi utrzymać wysoki poziom koncentracji przez 12 minut. Później wchodzi w tryb czuwania. A i te 12 minut nie jest tak od pstryknięcia!

źródło: pinterest

Lena, czy chcesz przez to powiedzieć, że dobrze jest być w pracy leniem, bo taka jest nasza konstrukcja psychiczna?

Nie. Chcę przez to powiedzieć, że nie ma co się w robocie zarzynać, bo:

  • to niezdrowo
  • w pracy nie tylko o pracę chodzi
  • robota nie będzie się zarzynała dla ciebie, jak padniesz przy biurku na zawał
źródło: 9gag

Wracając do pracy haera, muszę przyznać, że po okresie „sorry, ale mam zap#$%@ol”, kiedy telefony milkną i nagle nie zasypują mnie setki maili, czuję się dziwnie. Zaczynam mieć poczucie winy, że jak to tak po 8 godzinach wyłączyć kompa. A jak ktoś będzie mnie potrzebował?! Czuwam i odświeżam skrzynkę. Porządkuję dokumenty, czyszczę pulpit, załatwiam wszystkie pierdoły, na które wcześniej nie miałam czasu. Ale kiedy i to się kończy… robi się naprawdę źle.

źródło: dilbert

Pracodawcy od lat prześcigają się w wymyślaniu sposobów na zbudowanie „przyjaznego środowiska pracy”. Przecież nie samą pracą człowiek żyje, utrzymujemy „work-life balance”. Firma to ludzie, nikt nie chce, żeby się przepracowywali. „Wypoczęty pracownik, to efektywny pracownik”. Po to są chilloutroomy, piłkarzyki, playstation w kuchni, hamaki, zielone patia, a czasem nawet pokoje na drzemkę. Tylko wiecie co? W chilloucie głównie odbywają się spotkania służbowe, piłkarzyki stoją w kącie, żeby nie tarasowały drogi kiedy biegniesz z jednego spotkania na dziesiąte, do playa nikt nie kupił gier, hamaki wiszą przykurzone, na patio głównie wychodzi pan od podlewania drzewek, a pokój na drzemkę służy za schowek.

źródło: buzzfeed

Może to kwestia naszej mentalności? Może chodzi o to, że ciągle jesteśmy jeszcze na dorobku. Moje pokolenie było świadkiem, jak w tym kraju pojawiały się kolejne korporacje i jak ludzie zbijali fortunę (którą po ich nagłej śmierci z wyczerpania dziedziczyły wdzięczne dzieci) siedząc w biurze od rana do nocy. Może boimy się, że chwila lenistwa, przeglądanie fejsbuka w robocie, czy przedłużony do trzech godzin lunch w parku, zmarnuje naszą szansę na lepsze życie? Tylko czy życie bez tych bezczynnych momentów na pewno byłoby lepsze?

źródło: pinterest

Czasem trzeba pozwolić sobie na lenistwo. Nie! Stop! Czasem trzeba pozwolić sobie na przerwę, nic nie robienie, przejrzenie zdjęć znajomych na instagramie, kawę z koleżanką i rozmowę o serialu, książce czy sraczce psa. Czasem trzeba odpuścić. To nie lenistwo. To ładowanie akumulatorów. To tylko taki moment, bo doskonale wiesz, że tuż za rogiem czai się kolejny zap#$%@ol, który wyciśnie z ciebie wszystko, co zdążysz zgromadzić. Więc bierz się do roboty! Gromadź, ładuj się, odpuść. Idź, zajmij chillout, a jak ktoś będzie miał pretensje, powiedz, że masz spotkanie, tylko czekasz aż reszta przyjdzie. Przecież już biegną, ale się spóźniają, bo są zarobieni.

źródło: thefunnybeaver.com

*prokrastynacja –  tendencja, utożsamiana z odwlekaniem, opóźnianiem lub przekładaniem czegoś na później, ujawniająca się w różnych dziedzinach życia. Przez pojęcie prokrastynacji rozumieć należy dobrowolne zwlekanie z realizacją zamierzonych działań, pomimo posiadanej świadomości pogorszenia sytuacji wskutek opóźnienia. Ja nie prokrastynuję, ja naprawdę po prostu mam lenia.