Coaching: 5 rzeczy, które warto wiedzieć przed pierwszą sesją

2–3 minut

Jeśli zastanawiasz się, nad skorzystaniem z coachingu, ale nie do końca wiesz, co się tam właściwie dzieje, to świetnie trafił_ś. Jestem jedną z tych, co to zawsze do domu wracają tą samą trasą i kupują warzywa w tym samym sklepie, chociaż podobno w tym nowym jest taniej. Trudno! Stracę, ale nie narażę się na spotkanie z niepewnością nieznanego.

Ponieważ nie chcę Cię narażać na podobne dramatyczne chwile przygotowałam 5 podpowiedzi jak przygotować się do spotkania z coachką/coachem

1. Coaching to potrzeba

Jeśli do tej pory myślał_ś, że coaching polega na mantrowaniu „jestem zwycięzcą”, to możesz się zdziwić. Kiedy już przedstawimy się sobie, a coach/ka opowie Ci o swoim doświadczeniu i metodach pracy, usłysz pytanie „z czym przychodzisz?”. Na tych kilku spotkaniach rozciągniętych w czasie na kilka miesięcy, pracujesz nad konkretnymi zagadnieniami. To może być temat „wchodzę w rolę menedżera i chcę się w niej sprawdzić”, albo „kończę szkołę/studia i nie wiem, co dalej”, albo „moja praca przestała przynosić mi satysfakcję, potrzebuję zmiany”. To może być milion innych tematów, nie koniecznie zawodowych. Może chcesz się rozwijać w nowym kierunku, ale nie umiesz ruszyć z miejsca? Chcesz się przeprowadzić, ale nie wiesz od czego zacząć? Przychodząc na spotkanie z coachem/coachką przede wszystkim musisz czegoś chcieć i mieć odwagę powiedzieć to na głos.

2. Coaching to narzędzia

I nie mam tu na myśli tylko zadawania pytań w stylu „i jak się z tym czujesz?” (chociaż takie też się pojawiają). Mam na myśli narzędzia jak te, na siłowni. Coaching to nie jakieś tam gadu gadu przy kawce i ciasteczku. To konkretna robota do wykonania np. opracowanie koła Twoich wartości, stworzenie listy zasobów jakimi dysponujesz do realizacji celu, albo wizualizacja. Tak! Taka sama wizualizacja jaką wykonują sportowcy przygotowujac się do startów. Czy wiesz, że nasz mózg ma taką śmieszną cechę, że nie potrafi rozróżnić wizualizacji od realizacji? Dlatego kiedy mówisz o tym jak wygląda realizacja Twojego celu, gdzie jesteś, jak wyglądasz, co jadł_ś na śniadanie w dniu, w którym udało Ci się go zrealizować, Twój mózg uwalnia takie same neuroprzekaźniki jakie uwolni, kiedy to się już wydarzy. Mówiąc krótko – dostajesz powera jakbyś … był_ zwycięzcą 😉

3. Coaching to zaangażowanie

Sprawa wygląda tak, że żaden coach nie załatwi za Ciebie sprawy. Nie naprawi Ci życia. Nie awansuje Cię w robocie. Nie sprawi, że dzieci będą odstawiać mleko do lodówki. Coach pomoże Ci wyciągnąć z siebie to, czego potrzebujesz żeby zrealizować swój cel. Zada czasem niewygodne pytania, za które może nawet będziesz chciał_ strzelić focha. Odzwierciedli, jak Twoje słowa brzmią dla innych – może zupełnie inaczej niż dla Ciebie? Finalnie udział w coachingu, podejmowanie wysiłku, wykonywanie zadań, zmiana albo brak zmiany to Twoja decyzja i Twoja odpowiedzialność.

4. Coaching to zaufanie

Co dzieje się na sesji zostaje na sesji. Taka jest naczelna zasada…. chyba, że ustalicie inaczej. Jako coachka ufam klientowi, że przychodzi na spotkanie ze szczerą intencją. Ufam, że zależy mu/jej na zmianie, więc nie odgrywa żadnych ról. Klient musi zaufać, że jestem po jej/jego stronie, nie oceniam, wspieram.

5. Coaching to projekt

Masz cel, masz zasoby, masz harmonogram i masz budżet. Jesteś PM’em a coach zewnętrznym ekspertem, który ma Cię wspierać w realizacji. To nie czary – to zapiernicz!