CV bez tajemnic: Co naprawdę powinno się w nim znaleźć?

3–5 minut

W tym temacie napisano już wiele. Napisano już nawet wiele za wiele i dlatego ciągle się o tym pisze. Niektórzy mówią, że gdzieś takie widzieli, inni twierdzą, że jest jak Święty Graal i Wielka Stopa w jednym pliku pdf – nieistniejące. Idealne CV. Ze zdjęciem i bez zdjęcia jednocześnie. Mówiące o kandydacie wszystko, a jednocześnie niezbyt dużo, tak żeby było o co pytać na rozmowie rekrutacyjnej. W związku z tym mieści się na jednej stronie, ale z przypisami zajmuje więcej niż można przeslać bezpłatnym gmailem.

A smutna prawda jest taka, że co człowiek, to pomysł. I celowo nie piszę „co rekruter, to pomysl”, bo bardzo często rekruter jest zdany na łaskę i niełaskę hiring managera, czyli ze staropolska – kierownika. Bo my rekruterzy, jesteśmy prości. Menedżer daje nam opis stanowiska, a w nim kluczowe kompetencje, które ma posiadać kandydat. To może być znajomość jakiejś technologii, albo doświadczenie w konkretnych zadaniach, albo wiedza z tego i owego. Publikujemy ogłoszenie zgodnie z wytycznymi i w spływających CV poszukujemy mniej lub bardziej jawnie ujętych odpowiedzi na nasze oczekiwania.

Piszesz w ogłoszeniu np. „niezbędna znajomość VBA” to szukasz w CV, gdzie jest o tym VBA napisane. Nie ma? No cóż, raczej nie prowadzisz śledztwa, czy przypadkiem gdzieś na studiach, albo w klubie szachowym delikwent nie przygotowywał bardzo skomplikowanych narzędzi w Excelu. Nie napisane? Znaczy, że nie zna. Proste.

Sposób myślenia kierowników bywa jednak przewrotny. Kto nigdy nie dostał zlecenia żeby umówić na rozmowę osobę, która nie spełniała większości wymagań, ale np. skończyła to samo liceum co menedżer, ma ciekawe hobby, pracowała z koleżanką siostry szwagra, robiła projekt w firmie, w której (gdzieś, ale nie wiadomo gdzie) mają tę technologię, na której nam zależy, ten nic nie wie o rekruterskim żywocie. 99% takich spotkań kończy się „na nie” zanim jeszcze przejdziemy do opowiadania o benefitach (to zwykle jest na końcu spotkania). 1% przechodzi dalej i albo odpada przy drugim etapie, albo sam się wycofuje czując, że „to nie to”. Niemniej w świat idzie informacja, że w CV wszystko może mieć znaczenie.

Brzytwa Ockhama to zasada filozoficzna i heurystyczna mówiąca, że należy wybierać najprostsze wyjaśnienie danego zjawiska, które wymaga jak najmniejszej liczby założeń i bytów, zgodnie z maksymą „nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę”. W praktyce oznacza to eliminowanie zbędnych elementów i komplikacji na rzecz minimalizmu w myśleniu, co ma zastosowanie w nauce, logice, biznesie i codziennym życiu, pomagając w upraszczaniu procesów i podejmowaniu skuteczniejszych decyzji. 

A gdybyśmy tak ułatwili sobie życie i ciachnęli bzdury o CV taką brzytwą?

CV to odpowiedź na ogłoszenie. Reakcja na akcję. Nie ma więc sensu kombinować, należy merytorycznie odpowiedzieć na pytanie ofertowe. Przygotowując takie CV wystarczy przejrzeć kilka interesujących ogłoszeń, sprawdzić wymagania i opis zadań, a następnie ze swojego doświadczenia wyłuskać te, które odpowiadają potrzebom. Pracodawca szuka człowieka do pozyskiwania klientów? Świetnie, bo trzy lata temu tym się zajmował_m. Zależy mu na znajomości języków obcych? Pracował_m z klientami z całego świata, etc. Chcesz dodatkowo błysnąć? Super! Tylko po co? Każdy dodatkowy element to niepotrzebna szansa na popełnienie błędu.

Unconscious bias po polsku to przede wszystkim nieświadome uprzedzenia, ale także nieświadome nastawienia, ukryte uprzedzenia lub tendencyjność w postrzeganiu. Są to mimowolne, automatyczne skojarzenia i stereotypy, które wpływają na nasze decyzje i sposób oceniania ludzi, często w sposób niekorzystny, nawet gdy sami uważamy się za obiektywnych. 

Kiedy ktoś nas pyta o uprzedzenia lubimy mówić, że jesteśmy od nich dalecy, a cechuje nas oświeceniowa otwartość i tolerancja. Problem polega na tym, że nie panujemy nad wszystkim, co myśli nasz mózg. Pamiętasz tę wredną koleżankę z podstawówki, której nikt nie lubił i samo przebywanie z nią w tym samym pomieszczeniu wywoływało u ciebie wysypkę? Nie zaprosił_ byś jej na swoją imprezę urodzinową, a tym bardziej do swojego zespołu. Jej imieniem nie nazwał_byś nawet chomika, a co dopiero musieć z kimś takim pracować. I do tego miała takie dziwne brwi.

Między innymi z powodu nieuświadomionych uprzedzeń w części krajów cywilizowanego świata zakazano wpisywać do CV informacji o wieku czy stanie cywilnym, oraz nie pozwolono na stosowanie zdjęć. Głośne eksperymenty (amerykańskie oczywiście) udowodniły, że zatrudniający inaczej oceniają dokładnie tę samą treść w dokumencie kiedy myślą, że należy on do kobiety albo do mężczyzny. Podobnie jeśli w CV używano imion mogących świadczyć o przynależności do konkretnej rasy. CV nie służy do zdobywania przyjaciół – służy zatrudnieniu, więc informacje odnośnie zatrudnienia powinny być jego główną treścią.

Nie ma jednej, stałej liczby zawodów w Polsce, ale system edukacji zawodowej obejmuje ponad 200 zawodów (np. 238 w branżowym szkolnictwie), istnieje też ok. 361 zawodów regulowanych (wymagających licencji)

Jeśli założymy nawet takie skromne 500 różnych zawodów istniejących w Polsce i że na każdą z tych ról może byc opublikowane ogłoszenie i że każda z nich może być wykonywania w więcej niż dwóch miejscach, to z prostego rachunku wychodzi nam, że jest to absolutnie i 100% nieprawdopodobne, żeby istniał jeden szablon czy wzór CV, który będzie odpwowiadał wszystkim.

Dlatego następnym razem, kiedy wpadniesz na pomysł stworzenia CV, które spodoba się wszystkim zastanów się nad swoją poczytalnością.

Dodaj komentarz